Kolarska przygoda na teneryfie
Teneryfa to wyspa, która na zawsze zostaje w sercu każdego kolarza. Podczas kwietniowego wyjazdu z Bartas Cycling Camp odkryliśmy jej najbardziej malownicze trasy, dzikie górskie przełęcze, legendarne podjazdy i urokliwe wioski schowane w chmurach.
W ciągu 6 dni jazdy pokonaliśmy 560 km i aż 13 800 metrów przewyższenia! Przeczytaj relację dzień po dniu i zobacz, dlaczego Teneryfa to jedno z najlepszych miejsc na świecie do szosy!
Dzień 1 – El Teide: kolarski klasyk na dzień dobry
Nasze powitanie z Teneryfą rozpoczęliśmy z przytupem – wspinaczką na El Teide, najwyższy szczyt Hiszpanii (3715 m n.p.m.). Trasa z południa wyspy to ponad 35 km podjazdu non stop, ze średnim nachyleniem 5–6% – prawdziwy test wytrzymałości już pierwszego dnia.
Statystyki dnia:
Dystans: 100 km
Przewyższenie: 2548 m
Wulkaniczne krajobrazy, zapach sosny kanaryjskiej, widoki ponad chmurami – wszystko to sprawiło, że zmęczenie zeszło na drugi plan. Dzień zakończyliśmy wspólnym posiłkiem i planowaniem kolejnych etapów.
Dzień 2 – Orchilla & Granadilla: regeneracja po wulkanie (ale nie do końca)
Po ciężkiej pierwszej jeździe nieco zwolniliśmy tempo – ale “luźniejszy dzień” na Teneryfie to wciąż solidne górskie wyzwanie.
Trasa prowadziła przez wąwozy Barranco de la Orchilla, w kierunku malowniczej miejscowości Granadilla de Abona, otoczonej winnicami i zielonymi wzgórzami. Choć z założenia był to dzień odpoczynku, to 109 km i 1600 m w pionie mówią same za siebie.
Dzień 3 – Legendarna Masca & Puerto de Erjos: serpentynowe szaleństwo
Trzeci dzień to wisienka na teneryfskim torcie – legendarna Masca, czyli jeden z najbardziej spektakularnych i wymagających podjazdów na wyspie.
Rozpoczęliśmy z Santiago del Teide, pokonując serpentyny prowadzące do wioski Masca – z nachyleniami sięgającymi do 20%. Następnie zdobyliśmy Puerto de Erjos (1117 m n.p.m.), podziwiając zmieniający się klimat i roślinność.
Statystyki dnia:
Dystans: 80 km
Przewyższenie: 2400 m
Dzień 4 – Chio, Parada, Erjos, Masca: dzień regeneracyjny z przymrużeniem oka
Plan był prosty – kawa i ciasto w kultowym barze Parada w Chio, krótki przejazd i regeneracja. Ale… jak to w Bartas Cycling Camp bywa – nogi chciały więcej!
Po wizycie w Parada część grupy zdecydowała się zdobyć ponownie Puerto de Erjos, a część – w tym ja – wróciła jeszcze raz na wymagające serpentyny Masci. Finalnie „dzień odpoczynkowy” zamknął się z liczbami:
Statystyki dnia:
Dystans: 61 km
Przewyższenie: 1820 m
Dzień 5 – Góry Anaga: dzikość, zieleń i magia północnej Teneryfy
Anaga to zupełnie inna odsłona wyspy – zielona, dzika i tajemnicza. Wyruszyliśmy z San Andrés, przemierzając serpentyny w kierunku Ingueste i Benijo. Droga prowadziła przez las laurowy, rezerwat biosfery UNESCO, gdzie czas zdaje się zwalniać.
Wisienką na torcie był Mirador Pico del Inglés – widok, który dosłownie zapiera dech. Tam człowiek czuje się malutki wobec natury.
Statystyki dnia:
Dystans: 80 km
Przewyższenie: 2231 m
Dzień 6 – Finał z rozmachem: Vilaflor & El Teide (znowu!) i… Primož Roglič!
Na zakończenie wyjazdu wróciliśmy tam, gdzie wszystko się zaczęło – ale inną, jeszcze trudniejszą drogą. Wspinaczka na El Teide od strony Vilaflor (1400 m n.p.m.) to podjazd o długości ponad 25 km, z intensywnymi odcinkami i mniejszym dostępem do cienia.
W połowie trasy czekała na nas niespodzianka – spotkanie z Primožem Rogličem, który przygotowywał się tam do Giro d’Italia 2025!
Statystyki dnia:
Dystans: 133 km
Przewyższenie: 3150 m
To był potężny finał i piękne zwieńczenie całego tygodnia. Emocje? Bezcenne.
Dziękuję każdemu uczestnikowi – Agnieszce, Kamili, Michałowi, Tomkowi, Pawłowi, Dawidowi – TENE TEAM, byliście niesamowici!


