Podsumowanie wyjazdu kolarskiego do Girony wrzesień 2025
Tydzień spędzony w katalońskiej Gironie to prawdziwa kolarska uczta — od wybrzeża Costa Brava po górskie klasyki, od regeneracyjnych tras po wymagające wspinaczki. Poniżej znajdziesz relację dzień po dniu oraz moje refleksje.
Dzień 1 – Rozpoczęcie przygody: Els Àngels i Sant Grau
Nasz wyjazd kolarski do Girony zaczyna się tuż spod hotelu. Pierwsze kilometry to spacer rowerowy przez spokojne drogi, z krótkim przystankiem w legendarnej kawiarni Eat Sleep Cycle w centrum Girony — idealny moment na uzupełnienie energii i integrację grupy.
Następnie skierowaliśmy się na Els Àngels: 10,1 km, średnie nachylenie ok. 3,4 %, szczyt na 483 m n.p.m. To lokalny klasyk, często wymieniany w przewodnikach jako jedna z tras startowych w Gironie.
Po drodze zatrzymaliśmy się w malowniczym Monells — kamienne uliczki, cisza, smak lokalnej kawy i prosty posiłek.
Druga część dnia zaprowadziła nas nad Costa Brava, z kulminacją w postaci Sant Grau (6,3 km, nachylenie ok. 6 %, przewyższenie około 400 m). Widoki na morze i okoliczne wzgórza zapadły w pamięć każdemu z nas. Ten dzień stał się wspaniałym startem naszej przygody.
Dzień 2 – Perełki Katalonii: Sant Hilari i Del Coll
Drugi dzień to trasa przez Sant Hilari Sacalm: 18 km z łagodnym nachyleniem (ok. 3,8 %), przez malownicze lasy i spokój katalońskiego interioru. Zrobiliśmy przerwę na kawę i regenerację, zanim udaliśmy się dalej.
Potem przyszedł czas na wymagający Del Coll — 5,4 km ze średnim nachyleniem ok. 8,5 %, szczyt 823 m n.p.m. To test dla każdej nogi, zwłaszcza po pierwszym dniu. Po powrocie z trasy wieczorna kolacja przy katalońskich smakach była zasłużoną nagrodą.
Ten dzień pokazał, jak bardzo różnorodny może być ten region: las, drogi boczne, podjazdy, zjazdy i autentyczna atmosfera małych katalońskich miasteczek.
Dzień 3 – Zmierzyć się z legendą: Rocacorba
To był dzień, na który większość z nas czekała — wspinaczka na Rocacorba. Ten kultowy podjazd ma długość około 12,3 km, średnie nachylenie 6,5 %, a szczyt wynosi 969 m n.p.m. To legendarna trasa, odwiedzana przez lokalnych kolarzy i entuzjastów z całego świata.
Każdy zakręt, każda minuta wspinaczki wymagała pełnego zaangażowania. Zjazd po tak wymagającej trasie to kolejny moment, w którym koncentracja była kluczem. Po pokonaniu Rocacorby poczuliśmy satysfakcję, zmęczenie, ale też ducha wspólnoty i pokonywania własnych barier.
Dzień 4 – Regeneracja z nutą wybrzeża i Tossa de Mar
Dzień czwarty pozwolił na chwilę oddechu. Większość grupy spędziła czas swobodnie — spacerując, relaksując się lub zwiedzając Gironę. Ja z Grzegorzem i Kasią wyruszyliśmy na łagodną trasę wzdłuż wybrzeża, ponownie pokonując Sant Grau (tym razem 8,6 km, nachylenie ok. 4,1 %).
Celem była Tossa de Mar — urokliwe nadmorskie miasteczko z zabytkową starówką i zamkiem. Spacer po murach miejskich czy chwila nad morzem dała nam inny wymiar wyjazdu — nie tylko kolarstwo, ale kontakt z lokalnością i relaks.
Dzień 5 – W drodze po widoki: etap trójfazowy
Ten dzień był esencją krajobrazów i stopniowej wspinaczki. Punkty dnia:
Sant Feliu: 6,7 km, śr. nachylenie ok. 4,9 %
Coll de Ravell: 12,4 km, śr. nachylenie 4,3 %
Alt de Santa Fe: 17,9 km, śr. nachylenie 4,1 %
Po tej wspinaczce czekał na nas niesamowity 25 km zjazd, który pozwolił złapać oddech, nacieszyć oczy panoramą i poczuć prędkość na łagodnych serpentynach.
To jedna z tych tras, która pokazuje, jak bardzo różnorodny jest teren wokół Girony — doliny, wzgórza, punkty widokowe, fragmenty lasów i spokojne odcinki, które dają chwile oddechu.
Dzień 6 – Finałowa pętla w okolicy Girony
Ostatni dzień wyjazdu to malownicza pętla, która idealnie zamknęła naszą przygodę:
Santa Pellaia: 6,2 km, średnie nachylenie 3,4 %
Romanyà de la Selva: 10,4 km, nachylenie około 3,3 %
To łatwiejsze podjazdy, ale pełne uroku, pozwalające spokojnie zakończyć tydzień razem, w towarzystwie, z rozmowami, śmiechami i wspólnymi zdjęciami.
Wnioski i refleksje – dlaczego ten wyjazd był wyjątkowy
Różnorodność tras: od łagodnych do wymagających — elastyczność, która pozwalała każdemu znaleźć coś dla siebie.
Punkty kultowe: Rocacorba, Els Àngels, Sant Grau, Del Coll to nazwy, które zostają w głowie każdego kolarza odwiedzającego Girona.
Krajobrazy i scenerie: przejazdy wzdłuż Costa Brava, lasy, wzgórza, małe katalońskie miasteczka, starówki — to wszystko sprawiało, że każda chwila miała swój klimat.
Aspekt społeczny: wspólne posiłki, przerwy, doping, rozmowy o trasach i taktyce — budowanie relacji stawało się częścią podróży.
Regeneracja i balans: dni lżejsze czy wolne pozwalały organizmowi odpocząć i uniknąć przeforsowania.
Inspiracja dla przyszłych planów: ten wyjazd może posłużyć jako wzorzec dla kolejnych campów w regionie Girony i Costa Brava — regionu, który coraz częściej uznawany jest za światowy „cycling mecca”.
Przeżyj niesamowitą kolarską przygodę z Bartas Cycling Camp! Sprawdź naszą ofertę na wyjazdy rowerowe www.cyclingcamp.pl


