Kolarski wyjazd na majorkę 10.2024 610 km i 8550 m przewyższenia

Siedmiodniowa Kolarska Przygoda na Majorce z Bartas Cycling Camp

Majorka – raj dla rowerzystów, miejsce, które na długo pozostanie w pamięci. Nasza sześciodniowa przygoda to prawdziwa kolarska odyseja, pełna emocji, wyzwań i niezapomnianych widoków. Przejechaliśmy 610 kilometrów, pokonując 8550 metrów przewyższenia, a każdy kilometr był pełen wrażeń, które łączyły naszą grupę jeszcze mocniej. Majorka, z jej krętymi drogami, wspaniałymi wzniesieniami i widokami zapierającymi dech w piersiach, stała się idealnym tłem dla tej wyjątkowej podróży.

To nie tylko wyjazd, to doświadczenie, które na pewno zostanie w naszych sercach. Każdy dzień to nowe wyzwanie, które z entuzjazmem podejmowaliśmy, wspierając się nawzajem. Czy to malownicze drogi wzdłuż wybrzeża, czy wymagające podjazdy w górach – każde miejsce miało coś wyjątkowego do zaoferowania.

Trasy pełne wyzwań i spektakularnych krajobrazów

Każdy dzień przynosił nowe emocje i kolejne kilometry do pokonania. Odwiedziliśmy najbardziej kultowe miejsca na wyspie, które każdy kolarz powinien mieć na swojej liście.

Cap Formentor – jedna z najbardziej malowniczych tras na Majorce. Kręte drogi, strome klify i zapierające dech w piersiach widoki na Morze Śródziemne to kwintesencja rowerowej Majorki.

Sa Calobra – podjazd, który budzi respekt. Słynne serpentyny i 10 kilometrów wspinaczki w otoczeniu gór Serra de Tramuntana to prawdziwy test dla każdego kolarza. Zjazd? Czysta przyjemność!

Col de Femenia – kolejny wymagający, ale niezwykle satysfakcjonujący podjazd, który prowadził nas przez surowe, górskie krajobrazy.

Puig Major – najwyższy asfaltowy podjazd na wyspie. Długi, ale niezwykle malowniczy, nagrodził nas niesamowitymi widokami.

Soller i Port de Soller – urokliwe miasteczka, w których mogliśmy złapać chwilę oddechu i nacieszyć się śródziemnomorską atmosferą.

Sant Salvador – wisienka na torcie. Kręta droga prowadząca do klasztoru na szczycie zapewniła nie tylko wycisk dla nóg, ale i niezapomnianą panoramę wyspy.

Więcej niż jazda – niezapomniane chwile z ludźmi

Ten wyjazd to nie tylko kilometry, przewyższenia i piękne trasy. To przede wszystkim świetny czas spędzony w gronie wspaniałych ludzi, z którymi dzieliliśmy pasję do kolarstwa. Wspólne śniadania, przerwy na kawę i ciastka, a wieczorami regeneracja przy lokalnych specjałach – to wszystko sprawiło, że ten wyjazd był wyjątkowy.

Dzień 1: Powitanie i przyjazd

Dzień pierwszy na Majorce rozpoczął się od przyjazdu do hotelu, gdzie po nocnej podróży z niecierpliwością czekaliśmy na zasłużony odpoczynek.

Dzień 2: Sant Salvador

Rozpoczęliśmy od pierwszej kolarskiej wyprawy na słynny Sant Salvador – jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na wyspie. Po szybkim śniadaniu i przygotowaniach, ruszyliśmy w stronę góry, której szczyt wznosi się na 509 metrów nad poziomem morza, oferując zapierające dech w piersiach widoki na całą okolicę.

Podjazd na Sant Salvador to prawdziwe wyzwanie, które miało na celu rozruszanie nóg po podróży. Dla wielu z nas była to okazja, by poczuć rytm wyspy i sprawdzić, jak Majorka przyjmuje nas na swoich krętych drogach. Choć wzniesienie nie było wyjątkowo trudne, to piękne otoczenie, wspaniała pogoda i rosnąca adrenalina sprawiały, że każde przekręcenie korby było prawdziwą przyjemnością. Na szczycie czekała na nas nie tylko nagroda w postaci widoków, ale także urokliwa kaplica, która stała się idealnym punktem na krótką przerwę i podziwianie okolicy.

Po zjeździe z góry, pełni pozytywnej energii, wróciliśmy do hotelu, gdzie z radością zakończyliśmy pierwszy dzień naszej kolarskiej przygody na Majorce. To był wspaniały początek tej wyjątkowej wyprawy, który zapowiadał jeszcze wiele emocjonujących dni przed nami!

Dzień 3: Col de Femenia i Sa Calobra

Dzień trzeci na Majorce rozpoczął się od podjazdu na Col de Femenia, jednego z piękniejszych podjazdów na wyspie. Wczesnym rankiem ruszyliśmy na trasę, pełni zapału i gotowi na wysiłek. Kolarska droga wiodła nas przez malownicze krajobrazy, gdzie z każdą chwilą podjazd stawał się coraz bardziej wymagający. Widoki z Col de Femenia były niesamowite, a na górze czekała na nas satysfakcja z pokonania tej góry.

Niestety, pogoda na Majorce bywa zmienna, i tego dnia deszcz postanowił nam towarzyszyć. Po wjechaniu ma Col de Femenia ruszyliśmy w stronę Sa Calobre, znanej z przepięknych, ale także bardzo wymagających zjazdów. Deszcz dodał trudności, jednak dla nas,była to tylko kolejna próba na drodze do prawdziwej przygody. Mimo mokrej nawierzchni i chłodnego wiatru, każdy kilometr w drodze do Sa Calobre był pełen emocji. W takich chwilach cała grupa trzymała się razem, wspierając nawzajem, co pozwalało nam cieszyć się tą jazdą, nawet pomimo trudnych warunków.

Po powrocie do hotelu, choć zmoczeni i zmęczeni, czuliśmy ogromną satysfakcję z przeżytej przygody. Dzień trzeci na Majorce pokazał nam, jak ważna jest determinacja, która pozwala pokonać nawet najtrudniejsze chwile na trasie!

Dzień 4: Port de Soller, Soller oraz Puig Major

Nie można być na Majorce i nie odwiedzić Soller oraz Port de Soller. Zjazd do miasteczka to prawdziwa frajda, a brukowane uliczki i klimatyczne kawiarnie zachęcają do krótkiej przerwy. Sam Port de Soller to jedno z piękniejszych miejsc na wyspie – zatoka z turkusową wodą, otoczona górami. To tutaj złapaliśmy chwilę oddechu, zanim ruszyliśmy na kolejny podjazd. Z Port de Soller ruszyliśmy wspiąć się na najwyższy podjazd na wyspie Puig Major o długości 14 km i średnim nachyleniu 6%. To nie jest najbardziej stroma wspinaczka, ale jej długość sprawia, że potrafi zmęczyć. Droga prowadzi przez surowe, górskie krajobrazy, a im wyżej, tym mniej roślinności i bardziej epickie widoki. Sama jazda i świadomość zdobycia najwyższego punktu asfaltowego na wyspie daje ogromną satysfakcję.

Dzień 5: Regeneracja

Tego dnia pogoda nam nie dopisywała więc postanowiliśmy skorzystać z hotelowego spa i zregenerować się! W hotelu znajdował się basen wewnętrzny, centrum fitness oraz sauna. Po południu, gdy wyszło słońce udaliśmy się wspólnie na zwiedzanie miasta oraz obiad w jednej z pobliskich restauracji która mieściła się tuż przy plaży.

Dzień 6: Sa Calobra drugie podejście

Każdy kolarz przyjeżdżający na Majorkę wie, że Sa Calobra to obowiązkowy punkt programu. To podjazd, który zaczyna się… od zjazdu. Ponad 10 km serpentyn wijących się wzdłuż skalistych zboczy prowadzi do samego morza, skąd rozpoczyna się wspinaczka z powrotem na górę. Średnie nachylenie 7%, ale są momenty, gdzie licznik pokazuje powyżej 10%. Połączenie trudności technicznych, pięknych widoków i czystej satysfakcji z pokonania tego kolosa sprawia, że Sa Calobra to jeden z najbardziej wyjątkowych podjazdów w Europie. Po deszczowym dniu w którym punktem głównym była Sa Calobra nie mogliśmy sobie odmówić zdobycia jej po raz drugi, ale tym razem w pięknych słonecznych warunkach.

Dzień 7: Sa Batalla oraz Col de Femenia

Podsumowanie: Kolarski raj oraz niezapomniane chwile

Te sześć dni na Majorce to nie tylko imponujące liczby: 610 km, 8550 m przewyższenia, ale przede wszystkim wspaniałe chwile spędzone z ludźmi, którzy dzielą tę samą pasję. Codzienne śniadania przed jazdą, przerwy na kawę i ciastka, wieczorne rozmowy przy lokalnym jedzeniu – to wszystko sprawiło, że ten wyjazd był wyjątkowy.

Majorka po raz kolejny udowodniła, że jest jednym z najlepszych miejsc na świecie do jazdy na rowerze. Jeśli jeszcze tam nie byliście – najwyższa pora to zmienić! Jeśli i Ty chcesz przeżyć niesamowitą kolarską przygodę to obserwuj kalendarz moich wyjazdów i wybierz swój wymarzony 🙂

Galeria:

Koszyk
Przewijanie do góry