Nasza przygoda na Majorce w ramach kolarskiego campu edycja 2 to miks pogody, emocji, krajobrazów i ścieżek, które zapadają w pamięć. Każdy dzień miał swój charakter — od górskich wspinaczek, przez wybrzeże, po kotwiczące w wspomnieniach widoki. Poniżej relacja dzień po dniu.
Dzień 1 – Sant Salvador, Ermita Bonany
Naszą kolarską podróż rozpoczęliśmy od wspinaczki na Ermita Bonany. Następnie ruszyliśmy na Puig de Sant Salvador — trasa o długości ok. 5 km, ze zmiennym nachyleniem około 6 % na najtrudniejszych sektorach. To klasyk wschodniej części wyspy i jeden z „must do” dla entuzjastów rowerów.
Na szczycie znajduje się kaplica i sanktuarium, skąd rozciągają się szerokie panoramy okolicznych dolin i wybrzeża. W tej części trasy wspinaczka przeplatała się z fragmentami terenów rolniczych, z oliwkowymi gajami i malowniczymi drogami lokalnymi.
Ermita Bonany (w okolicach Vilafranca de Bonany) to urokliwy punkt, często odwiedzany przez rowerzystów i fotografów.
Dzień 2 – Santa Maria del Camí, Sa Batalla, Col de Femenia
Drugi dzień zaczął się od spokojnej trasy ku Santa Maria del Camí — spokojna droga prowadząca przez interior Majorki.
Głównym wyzwaniem dnia była wspinaczka z Caimari na Sa Batalla — około 9 km trasy o zmiennej charakterystyce, z momentami ostrzejszych nachyleń. Widoki z wysokości nagradzały każdy obrót korby.
Po posiłku ruszyliśmy dalej w kierunku hotelu, ale trasa powrotna prowadziła przez Col de Femenia — malowniczy przejazd z widokiem na góry i zjazdy przez serpentyny, które idealnie komponują się z krajobrazem Majorki.
Ten dzień zaoferował świetne połączenie lżejszych fragmentów i intensywnych wspinaczek — idealny by „wejść” w rytm wyjazdu.
Dzień 3 – Col de Femenia, Sa Batalla (pogodowe wyzwania)
Trzeci dzień przyniósł kapryśną pogodę — deszcz i niska perspektywa nie ułatwiały jazdy. Trasa obejmowała ponownie Col de Femenia i Sa Batalla, czyli fragmenty już znane z dnia poprzedniego, ale w innych warunkach.
Mimo że aura nie dopisywała, był to moment, by pokazać determinację i dostosować się do natury wyspy. W nachyleniu podjazdów, w zakrętach i w mokrym asfalcie kryła się lekcja pokory.
Dzień 4 – Cap Formentor, Cala Sant Vicent, La Victoria
Wreszcie zaczęło świecić słońce i dzień czwarty przyniósł nam trasę, której nie sposób zapomnieć — Cap de Formentor kultowa trasa Majorki. Droga liczy około 36 km i łączny przewyższenie blisko 960 m.
Widok na latarnię morską, ostre przełęcze, wybrzeżowe klify i zjazdy, które zapierają dech — to trasa, która łączy wyzwanie fizyczne i wspaniałe doznania.
W trakcie jazdy odwiedziliśmy także Cala Sant Vicent i La Victoria — miejsca idealne na zasłużone pauzy, odpoczynek i chłonięcie krajobrazów.
Dzień 5 – Orient, Honor, Sóller, Puig Major
Piąty dzień w pełni odsłonił piękno Majorki. Trasa prowadziła przez miasteczka Orient, Honor, Sóller, by następnie skierować nas ku legendarnej wspinaczce – Puig Major.
Puig Major to najwyższy punkt do którego dostęp mają rowerzyści na Majorce (ok. 1 436 m), choć wiele dróg kończy się niżej. Trasa przez górski łańcuch Tramuntana oferowała strome fragmenty, serpentyny, skaliste zbocza i panoramy, które zostają w pamięci.
To dzień, w którym puls przyspieszał, a każdy kilometr prowadził w stronę majestatu wyspy.
Dzień 6 – Port de Valldemossa, Valldemossa
Ostatni dzień naszego campu to przejazd przez klimatyczne Valldemossa i jej port – Port de Valldemossa. To trasa łącząca nadmorskie scenerie z kameralnym urokiem miasteczka Chopina — Valldemossa.
Zaliczyliśmy także powrót przez Santa Maria del Camí, żegnając się z wyspą trasami, które już dobrze znamy, ale które nabierają znaczenia zwłaszcza pod koniec wyjazdu.
To idealne zakończenie: krajobrazy, rozmowy, refleksje nad tygodniem w siodle.
Wnioski: dlaczego ten wyjazd był wyjątkowy
Różnorodność tras – od Sant Salvador, przez Formentor, po Puig Major, każdego dnia czekały nowe wyzwania.
Krajobrazy i emocje – Majorka to nie tylko góry, to klify, morze, drogi wśród gajów oliwnych i górskie panoramy.
Pogoda jako element przygody – dni deszczowe niczym test charakteru, dni słoneczne celebrowane.
Balans wysiłku i regeneracji – trasy umiarkowane, wymagające, ale z momentami oddechu.
Drużyna – wspólne przerwy, rozmowy, wzajemne wsparcie w trudniejszych fragmentach.
Przeżyj niesamowitą kolarską przygodę z Bartas Cycling Camp! Sprawdź naszą ofertę na wyjazdy rowerowe www.cyclingcamp.pl


