Kolarska przygoda w sercu Pirenejów – śladami Tour de France
Przez siedem dni przemierzaliśmy francuskie Pireneje, pokonując legendarne podjazdy, zmagając się z pogodą, a przede wszystkim chłonąc atmosferę największego kolarskiego święta – Tour de France. Oto nasz dzień po dniu – pełen emocji, wysiłku i niezapomnianych widoków.
Dzień 1: Wprowadzenie z przytupem – Hautacam
Dystans: 52 km
Przewyższenia: 1300 m
Podjazd: Hautacam – 16 km, 7,4%
Pierwszy dzień to od razu uderzenie z grubej rury – wspinaczka na słynny Hautacam, gdzie Tour de France często kończy górskie etapy. Warunki były ekstremalne: 30°C, duża wilgotność, a na szczycie – gęsta mgła ograniczająca widoczność niemal do zera. Zjazd był wymagający, ale wspólna praca w grupie pozwoliła szybko wrócić na bazę. Było to solidne otwarcie wyjazdu i przygotowanie nas do jeszcze większych wyzwań!
Dzień 2: Col d’Aspin i Hourquette – w cieniu pecha i mgły
Dystans: 122 km
Przewyższenia: 2180 m
Podjazdy: Col d’Aspin, Hourquette d’Ancizan
Ten dzień nie zapowiadał się dobrze – już na starcie Maciek dwukrotnie złapał gumę. Serwisowa przygoda opóźniła część grupy, a nad nami zawisły deszczowe chmury i silny wiatr. Pomimo lekkiego pecha udało się zdobyć oba szczyty. Atmosfere Touru czuć było na każdym zakręcie, a rosnąca liczba camperów i kibiców tworzyła niesamowity klimat. Choć mokrzy i przemarznięci – wróciliśmy z uśmiechem na twarzy i wieloma wspomnieniami. Jazda w takich warunkach hartuje i zaprocentuje na przyszłość.
Dzień 3: Legenda Tour de France – Col du Tourmalet
Dystans: 113 km
Przewyższenia: 1404 m
Podjazd: Col du Tourmalet – 19 km, 7,4%
Dzień trzeci to uczta dla każdego fana Tour de France. Już od samego rana czuć było atmosferę wielkiego wydarzenia. Tysiące kibiców, dziesiątki camperów i kolarska fiesta! Wjechaliśmy na Col du Tourmalet, gdzie nasza grupa rozlokowała się 200 m przed szczytem, czekając na przejazd karawany i peletonu. Widok Pogacara i Vingegaarda z tak bliska – bezcenny! Ten dzień zapamiętamy na zawsze.
Dzień 4: Dzika natura i relaks na Col de Tentes
Dystans: 130 km
Przewyższenia: 1520 m
Podjazd: Col de Tentes – 30,1 km, 5,1%
W czwartym dniu wspinaliśmy się na jeden z najwyżej położonych podjazdów Pirenejów – Col de Tentes. Trasa wiodła przez urokliwą dolinę, z możliwością chłodzenia się w rzece i uzupełniania bidonów. Krótki postój w Gavarnie, a potem dalsza wspinaczka z coraz bardziej spektakularnymi widokami. Na szczycie – czas na odpoczynek, kontemplację i zdjęcia. Zjazd? Marzenie każdego kolarza.
Dzień 5: Regeneracja nad Lac d’Estaing + Col de Couraduque dla chętnych
Dystans: 78 km
Przewyższenia: 1553 m
Podjazdy: Lac d’Estaing – 17,3 km, 4,7%; Col de Couraduque – 6,4 km, 7,8%
Po czterech intensywnych dniach przyszedł czas na regenerację. Udaliśmy się nad malownicze jezioro Lac d’Estaing, gdzie odpoczynek w cieniu gór był jak balsam dla ciała. Niektórzy z nas dorzucili jeszcze Col de Couraduque, krótki, ale stromy podjazd. Idealne połączenie aktywnego wypoczynku i oddechu przed finałem.
Dzień 6: Mglisty Luz Ardiden + atak na Col du Soulor
Dystans: 130 km
Przewyższenia: 2558 m
Podjazdy: Luz Ardiden – 13,7 km, 7,5%; Col du Soulor – 7 km, 8%
Na Luz Ardiden wjechaliśmy w gęste mleko mgły, które przykryło widok ze szczytu, ale nie odebrało nam radości z jazdy. Część grupy po zjeździe zdecydowała się zaatakować Col du Soulor, korzystając z dobrych warunków pogodowych. Długi zjazd na koniec dnia był nagrodą za podjęty wysiłek.
Dzień 7: Wielki finał – Spandelles, Soulor i Col d’Aubisque
Dystans: 104 km
Przewyższenia: 2360 m
Podjazdy: Col de Spandelles – 14,7 km, 6%; Col du Soulor; Col d’Aubisque – 9,7 km, ~6,8%
Ostatni dzień to crème de la crème naszej wyprawy. Trzy podjazdy z Tour de France, perfekcyjna pogoda i świetna forma – to wszystko złożyło się na idealne zakończenie wyjazdu. Przejazd przez Col de Spandelles, Soulor i majestatyczne Col d’Aubisque był niczym filmowy finał. Zatrzymaliśmy się na kawę w kolarskiej restauracji na szczycie – to był moment, którego nie chciało się kończyć.
Podsumowanie Pirenejskiego campu
7 dni, ponad 700 km, ponad 14 000 metrów przewyższeń, setki emocji, tony potu, dziesiątki zdjęć, i jedna wielka kolarska przygoda. Jeśli marzysz o jeździe wśród legendarnych podjazdów Tour de France – Pireneje to miejsce obowiązkowe.
Zobacz także inne relacje z naszych wypraw:
Majorka – rowerowy raj w Katalonii
Teneryfa – kolarska zima na wyspie wulkanów
Jeśli chcesz być na bieżąco z naszymi wyprawami, obserwuj nas na Instagramie, Facbook, śledź naszą stronę internetową i zapisz się do newslettera!
Do zobaczenia na trasie


