Girona gravel 09.2026 – gravelowa stolica europy

Girona Gravel Camp 09.2026 – 6 dni gravelowej przygody w Katalonii

Girona i jej perfekcyjne szutrowe drogi, wymagające podjazdy, piękne wybrzeże Costa Brava, wymagająca Rocacorba, malownicze Els Angels i ponad 500 kilometrów wspólnej jazdy po gravelowej stolicy Europy. Tak wyglądał nasz kolejny Girona Gravel Camp, podczas którego przez sześć dni odkrywaliśmy Katalonię z trochę innej perspektywy.

Girona od lat jest jednym z najważniejszych miejsc na kolarskiej mapie Europy.

Tym razem gravel.

Szybko okazało się, że Katalonia pod względem jazdy na gravelu ma jeszcze więcej do zaoferowania niż każdy z uczestników myślał. Szutrowe drogi prowadzące przez lasy, wymagające podjazdy, małe miejscowości, zabytkowe miasteczka, śródziemnomorskie wybrzeże i oczywiście legendarna Rocacorba czyniły ten wyjazd wyjątkowym.

Girona Gravel – dlaczego właśnie tutaj?

Girona jest jednym z tych miejsc, które można odkrywać praktycznie bez końca. Z jednej strony mamy samo miasto, które od lat przyciąga kolarzy z całego świata. Z drugiej – wystarczy kilka kilometrów, aby znaleźć się na małej drodze prowadzącej przez las, pola albo góry.

I właśnie to jest największą zaletą gravela w Gironie. Nie jesteśmy ograniczeni wyłącznie do asfaltowych dróg. Możemy skręcić tam, gdzie kończy się asfalt i zaczyna się prawdziwa gravelowa przygoda. Podczas naszego wyjazdu chcieliśmy pokazać właśnie taką Gironę. Nie tylko popularne kolarskie miejscówki, ale również ukryte drogi, małe miejscowości, zabytki i miejsca, które można odkryć tylko wtedy, kiedy zjedzie się z głównej trasy.

Dzień 1 – Els Angels i ukryte perły Katalonii

Pierwszy dzień naszej gravelowej przygody rozpoczęliśmy od pięknej szutrowej trasy prowadzącej w stronę centrum Girony.

Girona i pierwsza kawa

Na początek oczywiście nie mogło zabraknąć kawy. W centrum Girony zatrzymaliśmy się w jednej z popularnych kolarskich kawiarni. To jeden z tych momentów, które dobrze rozpoczynają i wprowadzają nas w klimat wyjazdu. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej. Przed nami było pierwsze poważniejsze wyzwanie.

Els Angels i wymagająca szutrowa wspinaczk

Tym razem jednak nie wybraliśmy klasycznej asfaltowej wersji podjazdu. Czekała na nas wymagająca szutrowa wspinaczka, na której nachylenie sięgało momentami nawet 17%. To był bardzo dobry początek wyjazdu. Szuter, nachylenie i luźna nawierzchnia sprawiają, że każdy obrót korby wymaga trochę więcej wysiłku. Na szczycie znajduje się zabytkowe Santuari de la Mare de Déu dels Àngels, położone na Puig Alt na wysokości około 488 m n.p.m.

Ze szczytu mamy widok na majestatyczne Pireneje.

Monells – jedno z najpiękniejszych miasteczek

Po krótkiej przerwie ruszyliśmy w dół i skierowaliśmy się w stronę Monells. To jedno z tych miejsc, które idealnie pokazują, dlaczego nasze wyjazdy nie ograniczają się wyłącznie do jazdy. Klimatyczne uliczki, zabytkowa zabudowa i charakterystyczna atmosfera katalońskiej miejscowości sprawiają, że warto tutaj zatrzymać się na dłużej. Po przerwie ruszyliśmy dalej.

Na zakończenie dnia czekała nas jeszcze szutrowa wspinaczka na Santa Pellaia. Dopiero po jej pokonaniu skierowaliśmy się w stronę hotelu. Wieczorem tradycyjnie udaliśmy się do lokalnej włoskiej knajpki.

Dzień 2 – Costa Brava, Sant Feliu i Tossa de Mar

Drugi dzień miał zupełnie inny charakter. Tym razem ruszyliśmy w stronę wybrzeża.

Szutrowa autostrada nad morze

Dzień rozpoczęliśmy od pięknej, szybkiej szutrowej drogi prowadzącej w kierunku Costa Brava. To właśnie takie odcinki najbardziej pokazują możliwości gravela w Gironie. Można szybko pokonywać kolejne kilometry, a jednocześnie cały czas poruszać się poza głównymi drogami. Pierwszym większym punktem był Sant Feliu de Guíxols w którym zatrzymaliśmy się na posiłek ora kawę.

Trasa z Sant Feliu do Tossa de Mar

Z Sant Feliu rozpoczęliśmy najbardziej widokową część trasy. Przed nami była droga prowadząca wzdłuż wybrzeża w kierunku Tossa de Mar. Morze Śródziemne, kręta droga, krótkie podjazdy i zjazdy oraz ciągła zmiana perspektywy. To jedna z tych tras, na których czasami trudno skupić się wyłącznie na jeździe. Bo co chwilę pojawia się kolejny widok.

Tossa de Mar

Po dotarciu do Tossa de Mar zrobiliśmy przerwę. To jeden z najbardziej charakterystycznych punktów Costa Brava i świetne miejsce na chwilę odpoczynku przed dalszą jazdą.

Coll de Terra Negra

Po przerwie ruszyliśmy na Coll de Terra Negra. Czekała nas wymagająca, szutrowa wspinaczka. Podjazd był wymagający, ale nagrodą ponownie były widoki. Szybki i długi zjazd. Po zdobyciu szczytu czekał nas szybki i widokowy zjazd. Właśnie nim zakończyliśmy jeden z najpiękniejszych dni całego wyjazdu.

Dzień 3 – jej wysokość Rocacorba

Jeżeli jest jeden podjazd, którego nie można pominąć podczas kolarskiego wyjazdu w Gironie, to zdecydowanie jest nim Rocacorba. Tym razem jednak czekała nas wersja, która zdecydowanie różniła się od tej znanej z klasycznych wyjazdów szosowych.

Rocacorba gravel

Początek podjazdu jest jeszcze stosunkowo łagodny. Pierwsza część prowadzi asfaltową drogą. W pewnym momencie jednak asfalt się kończy. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa.

Szuter.

Przed nami około 6 kilometrów wymagającej wspinaczki, ze średnim nachyleniem przekraczającym 10%. Momentami nachylenie sięga nawet 18%. Na gravelu takie wartości robią jeszcze większe wrażenie.

Santuari de Santa Maria de Rocacorba

Podjazd nie kończy się jednak wyłącznie na walce z nachyleniami. Tuż przed szczytem zjechaliśmy kawałek do zabytkowego Santuari de Santa Maria de Rocacorba. Z Santuari pozostały nam ostatnie metry do szczytu.

Kiedy cały TEAM zameldował się na szczycie, można było powiedzieć: Rocacorba zdobyta!

To był jeden z tych momentów wyjazdu, które zostają w pamięci na długo. Bo Rocacorba to nie jest zwykły podjazd. To jedna z kolarskich ikon Katalonii. A zdobycie jej gravelową drogą daje zupełnie inne doświadczenie.

Dzień 4 – ukryte klasyki Katalonii

Podczas naszych wyjazdów zależy nam, żeby oprócz samej jazdy pokazać uczestnikom coś więcej. Nie tylko piękne asfaltowe czy szutrowe trasy. Często zabieramy Was do ukrytych, klimatycznych miejscowości, zabytkowych budowli czy miejsc, gdzie można na chwilę zatrzymać się i po prostu popatrzeć na okolicę. Czwarty dzień idealnie wpisał się w tę filozofię.

Sant Hilari – spokojniejsza wspinaczka

Tego dnia wykorzystaliśmy jedną z najbardziej widokowych tras znanych z naszych wyjazdów szosowych, ale przedstawiliśmy ją w nieco innym wydaniu. Podczas jazdy czekał nas około 17-kilometrowy, łagodny podjazd. To zupełnie inny charakter jazdy niż dzień wcześniej na Rocacorbie. Dłuższa, spokojniejsza wspinaczka pozwalała skupić się na krajobrazie i samej trasie.

Osor – miejsce, gdzie czas płynie wolniej

W dalszej części trasy skierowaliśmy się do zabytkowej miejscowości Osor. To właśnie tutaj znaleźliśmy jedno z bardziej urokliwych miejsc całego wyjazdu. Miejsce, w którym można na chwilę zwolnić.

Czas płynie tutaj zdecydowanie wolniej.

I właśnie takie miejsca są jednym z powodów, dla których lubimy organizować wyjazdy kolarskie. Bo czasami najważniejszym punktem dnia nie jest kolejny podjazd. Czasami jest nim miejsce, w którym można usiąść, odpocząć i przez kilka minut po prostu cieszyć się tym, gdzie jesteśmy.

Dzień 5 – regeneracja

Po czterech mocnych dniach przyszedł czas na odpoczynek. Za nami były już między innymi Rocacorba, Els Angels i kilka innych wymagających podjazdów. Dlatego piąty dzień został przeznaczony na regenerację. I tutaj każdy mógł wybrać własną wersję odpoczynku. Część grupy została w hotelu. Inni pojechali na plażę. Pozostali wybrali luźną jazdę regeneracyjną. Kilka osób, razem ze mną, zdecydowało się na około 60-kilometrową trasę gravelową do centrum Girony

Dzień 6 – Traka na zakończenie gravelowej przygody

Ostatni dzień wyjazdu trzeba było zakończyć mocnym akcentem. Tym razem nawiązaliśmy do jednej z największych imprez gravelowych w Europie – Traka.

Prawie 100 kilometrów gravelowej trasy

Lokalne szutry, leśne ścieżki i szybki charakter trasy pozwalały bardzo sprawnie pokonywać kolejne kilometry.

Sześć dni. Ponad 500 kilometrów. Ponad 7000 metrów przewyższenia.

A do tego:

Były wymagające szutrowe podjazdy.

Były szybkie zjazdy.

Było Morze Śródziemne.

Były Pireneje widziane ze szczytu Els Angels.

Była kawa w Gironie.

Była regeneracja.

I przede wszystkim była świetna ekipa.

Gravel Girona – kwintesencja szutrowej przygody

Girona pokazuje, że gravel może być czymś więcej niż jazdą po szutrowej drodze.

Możemy rano rozpocząć jazdę w mieście, kilka godzin później wspinać się na górę, a następnie zjechać w stronę wybrzeża.

Możemy przejechać przez średniowieczne miasteczko.

Możemy zatrzymać się na kawę.

Możemy przejechać fragmentem trasy znanej z największych imprez gravelowych w Europie.

I właśnie dlatego Girona Gravel jest kierunkiem, do którego zdecydowanie warto wrócić.

Girona Gravel Camp – to nie tylko jazda

Każdy nasz wyjazd to przede wszystkim świetni ludzie i wspaniały klimat. Bardzo cenimy sobie społeczność która wspólnie budujemy od kilku lat. I właśnie to jest dla nas najważniejsze. Nasze wyjazdy to wyjazdy kolarskie nastawione na jazdę – mniej lub bardziej wymagającą – odkrywanie nowych miejsc i wspólne spędzenie kilku dni na rowerze.

Podsumowanie – Girona Gravel Camp

Sześć dni jazdy.

Ponad 500 kilometrów.

Ponad 7000 metrów przewyższenia.

Rocacorba zdobyta gravelową drogą. Els Angels z widokiem na Pireneje. Costa Brava, Tossa de Mar, Monells, Osor i Girona.

Do tego setki kilometrów lokalnych szutrów i leśnych dróg.

Były wymagające dni.

Był dzień regeneracyjny.

A na koniec wspólna kolacja w centrum Girony.

GRACIAS TEAM! 🙌

Girona po raz kolejny pokazała nam, że jest jednym z tych miejsc, do których można wracać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego.

Kolejne wyjazdy do Girony

Jeżeli spodobała Ci się nasza gravelowa wersja Katalonii, kolejne wyjazdy do Girony planujemy również w 2027 roku.

Girona Szosa – kwiecień 2027

Girona Gravel – wrzesień 2027

Aktualne terminy i dostępne miejsca znajdziesz na stronie Bartas Cycling Camp.

Możesz również skontaktować się z nami:

+48 607 433 341
biuro@cyclingcamp.pl
Messenger / WhatsApp

Do zobaczenia na trasie!

FAQ – Girona Gravel Camp

Czy Girona jest dobrym miejscem na wyjazd gravelowy?

Tak. Okolice Girony oferują bardzo dużą liczbę szutrowych i leśnych dróg, które można łączyć z lokalnymi asfaltami. Dzięki temu można tworzyć bardzo różnorodne trasy gravelowe.

Podczas sześciu dni wyjazdu przejechaliśmy ponad 500 kilometrów.

Ile przewyższenia udało się pokonać?

Łącznie było to ponad 7000 metrów przewyższenia.

Czy podczas wyjazdu była Rocacorba?

Tak. Jednym z najważniejszych punktów wyjazdu była gravelowa wersja Rocacorby. Około 6 kilometrów wymagającej wspinaczki miało średnie nachylenie przekraczające 10%, a miejscami nachylenie sięgało około 18%.

Czy Rocacorba jest dostępna na rowerze gravelowym?

Tak. Podczas naszego wyjazdu pokonaliśmy wymagającą szutrową wersję podjazdu. Charakter trasy jest jednak zdecydowanie bardziej wymagający niż klasyczna asfaltowa wspinaczka.

Czy podczas wyjazdu można było zobaczyć Costa Brava?

Tak. Jednego z dni skierowaliśmy się w stronę Sant Feliu de Guíxols i Tossa de Mar, pokonując bardzo widokową trasę wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego.

Co można zobaczyć podczas gravelowego wyjazdu do Girony?

Podczas naszego wyjazdu odwiedziliśmy między innymi Girona, Els Angels, Monells, Santa Pellaia, Sant Feliu de Guíxols, Tossa de Mar, Coll de Terra Negra, Rocacorba, Sant Hilari i Osor.

Czy Girona Gravel Camp jest wyjazdem treningowym?

Nie. Nie są to obozy treningowe. To wyjazdy kolarskie nastawione na jazdę, odkrywanie nowych miejsc i wspólne spędzenie czasu. Trasy mogą być wymagające, ale równie ważne są widoki, lokalne miejscowości, kawa, jedzenie i atmosfera całego wyjazdu.

Czy podczas wyjazdu był dzień regeneracyjny?

Tak. Piąty dzień został przeznaczony na regenerację. Część uczestników odpoczywała w hotelu, część wybrała plażę, a kilka osób zdecydowało się na około 60-kilometrową, spokojną trasę gravelową do Girony.

Nie są to obozy treningowe. To wyjazdy dla osób, które po prostu lubią jeździć na rowerze i chcą

Czy wyjazd do Girony jest tylko dla mocnych kolarzy?

Poziom tras jest zróżnicowany. Podczas wyjazdu pojawiły się zarówno bardzo wymagające podjazdy, jak Rocacorba czy Els Angels, jak i spokojniejsze odcinki oraz dzień regeneracyjny. Ostateczny charakter wyjazdu zależy od przygotowania uczestników i wybranych wariantów tras.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry