Kaszuby Gravel 09.2026 – przygoda w sercu kaszub

Gravelowe Kaszuby – trzy dni jazdy po okolicznych szutrach

Kaszuby na gravelu to coś zupełnie innego niż dobrze znane kolarskie kierunki południa Europy. Nie ma tutaj wysokich gór, długich podjazdów i przewyższeń liczonych w tysiącach metrów. Są za to lasy, jeziora, szutrowe drogi, małe miejscowości i trasy, na których przez wiele kilometrów można nie spotkać praktycznie nikogo.

Podczas naszego gravelowego wyjazdu na Kaszuby bazą była okolica Bytowa. Od czwartku do niedzieli mieliśmy przed sobą cztery dni wspólnego wyjazdu, z czego trzy dni przeznaczyliśmy na dłuższe trasy gravelowe.

Łącznie przejechaliśmy ponad 280 kilometrów, odkrywając kolejne fragmenty Kaszub. Były krótsze i spokojniejsze odcinki na początek, była ponad 120-kilometrowa trasa przez okolice Bytowa, a na zakończenie długa jazda w kierunku Swornychgaci.

Gravel na Kaszubach – dlaczego warto?

Kaszuby są jednym z tych regionów Polski, które bardzo dobrze sprawdzają się na rowerze gravelowym. Duża liczba dróg lokalnych i leśnych pozwala tworzyć trasy, które praktycznie cały czas prowadzą z dala od głównych dróg.

Nie jedziemy od punktu A do punktu B najkrótszą możliwą drogą..

Okolice Bytowa, Tuchomia, Lipnicy, Skotawska czy Swornychgaci dają pod tym względem ogromne możliwości. A dodatkową zaletą jest charakter kaszubskiego krajobrazu. Lasy, jeziora, pagórki i niewielkie miejscowości zmieniają się praktycznie przez całą trasę.

Dzień 1 – 61 km wprowadzenie

Pierwszy dzień miał być przede wszystkim wprowadzeniem do kaszubskiego gravela. Nie zaczynamy od razu od 120 kilometrów.

Najpierw chcieliśmy spokojnie rozruszać nogi, poznać najbliższą okolicę i sprawdzić, jak będą wyglądały kolejne dni.

Trasa przez Ciemno, Tuchomie i Piaszno

Pierwsza trasa liczyła 61 kilometrów i prowadziła przez okolice: Ciemna → Tuchomie → Piaszno → Masłowice → Witanowo → Łubno → Modrzejewo.

To był bardzo dobry początek wyjazdu. Trasa prowadziła lokalnymi drogami, przez niewielkie miejscowości i kaszubskie tereny, które najlepiej poznaje się właśnie z poziomu roweru.

Pierwszy dzień był po prostu spokojnym wejściem w gravelowe Kaszuby. Po kilku godzinach jazdy wróciliśmy do bazy z poczuciem, że kolejne dni mogą być naprawdę ciekawe.

Dzień 2 – 120 km przez Bytów i Skotawsko

120 kilometrów pozwoliło nam znacznie szerzej odkryć okolice Bytowa. Trasa prowadziła przez: Bytów → Żukówko → Skotawsko → Przylaski → Kłodno → Grabowo.

Kaszuby z perspektywy gravela

To właśnie na takich trasach najlepiej widać, jak dużo możliwości daje ten region. Kiedy przejeżdżamy kolejne kilometry, krajobraz cały czas się zmienia. Raz jedziemy asfaltem przez małą miejscowość, za chwilę skręcamy na boczną drogę, później pojawia się las i szutrowy odcinek.

Zmienność terenu jest jednym z największych atutów gravelowych tras na Kaszubach.

Dzień 3 – 107 km do Swornychgaci

Tym razem ruszyliśmy z Ciemna w kierunku południowo-zachodnim. Na trasie znalazły się między innymi: Rekowo → Zapceń → Laska → Drzewicz → Swornegacie. Łącznie tego dnia przejechaliśmy 107 kilometrów.

Swornegacie – główny punkt trasy

Najważniejszym punktem tego dnia były Swornegacie. To właśnie tutaj skierowaliśmy trasę, prowadząc ją przez kolejne fragmenty kaszubskich lasów i lokalnych dróg. Swornegacie to miejsce, które bardzo dobrze pasuje do charakteru gravelowego wyjazdu.

Jeziora, lasy, małe drogi i ogromna liczba możliwości poprowadzenia trasy sprawiają, że można tutaj spędzić cały dzień na rowerze i cały czas odkrywać coś nowego

107 kilometrów przez Kaszuby

Po dwóch wcześniejszych dniach nogi były już odpowiednio rozruszane, dlatego trasa mogła być zdecydowanie dłuższa. Nie trzeba jednak szukać tutaj ekstremalnych przewyższeń. Kaszuby mają swoją własną charakterystykę.

Pagórki, krótkie podjazdy, szybkie zjazdy i ciągła zmiana nawierzchni sprawiają, że noga praktycznie cały czas pracuje.

Kaszuby gravel – ponad 280 kilometrów w trzy dni

Patrząc na cały wyjazd, w ciągu trzech dni przejechaliśmy: 288 kilometrów. To prawie 300 kilometrów gravelowej jazdy po Kaszubach.

Ale sama liczba kilometrów nie jest tutaj najważniejsza. Dużo ważniejsze jest to, jaka atmosfera panuje na wyjazdach na Kaszuby. Grill, długie rozmowy i swojski klimat to wizytówka tych wyjazdów czy to szosowych czy gravelowych. Głównie chodzi o integrację i wspólny czas.

Gravelowe Kaszuby – nie tylko szuter

Często gravel kojarzy się przede wszystkim z jazdą po szutrach. Na Kaszubach również ich nie brakuje, ale dobrze zaplanowana trasa gravelowa to niekoniecznie 100% szutru.

Czasami najlepsza trasa prowadzi przez połączenie:

  • asfaltowych dróg lokalnych,
  • leśnych dróg,
  • szutrów,
  • krótkich odcinków brukowanych,
  • dróg dojazdowych,
  • małych miejscowości.

I właśnie takie połączenie najbardziej odpowiada charakterowi naszych wyjazdów. Nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę znaleźć najwięcej szutru. Chodzi o to, żeby znaleźć **najciekawszą **trasę.

Bytów i okolice – dobry kierunek na gravel

Okolice Bytowa mają jeszcze jedną dużą zaletę. Można tutaj zaplanować zarówno krótszą trasę na 50–70 kilometrów, jak i zdecydowanie dłuższą pętlę przekraczającą 100 kilometrów. Dzięki temu region dobrze sprawdza się zarówno podczas krótkiego weekendowego wyjazdu gravelowego, jak i podczas kilku dni jazdy. Można rozpocząć od spokojnych 60 kilometrów, następnego dnia zrobić 120 kilometrów, a później skierować się jeszcze dalej w stronę Borów Tucholskich i Swornychgaci.

Dla kogo są gravelowe Kaszuby?

Przede wszystkim dla osób, które lubią odkrywać nowe drogi. Nie trzeba być zawodowym kolarzem. Nie trzeba mieć przygotowania do pokonywania wysokich gór.

Trzeba natomiast lubić długą jazdę i mieć ochotę zobaczyć Kaszuby z trochę innej perspektywy.

Gravel Kaszuby – cztery dni, które minęły zdecydowanie za szybko

Czwartek, piątek, sobota i niedziela. Kilka dni wspólnego wyjazdu, trzy długie trasy i prawie 300 kilometrów na rowerze. Był czas na jazdę, rozmowy, odpoczynek i poznawanie kolejnych fragmentów Kaszub. I chyba właśnie to jest największą zaletą takich wyjazdów.

Nie trzeba lecieć samolotem na drugi koniec Europy, żeby znaleźć świetne miejsce na rower.

Kaszuby są zdecydowanie bliżej. A kiedy zjedziemy z głównych dróg i zaczniemy korzystać z lokalnych asfaltów, szutrów i leśnych dróg, bardzo szybko okazuje się, że mamy tutaj ogromny teren do odkrycia.

Podsumowanie – Kaszuby z perspektywy gravela

Każdy nasz wyjazd to przede wszystkim kolarstwo i świetna atmosfera. Podczas sześciu dni 288 kilometrów.

Trzy długie trasy.

Bytów, Tuchomie, Piaszno, Skotawsko, Kłodno, Grabowo, Rekowo, Laska, Drzewicz i Swornegacie.

Do tego dziesiątki kilometrów przez kaszubskie lasy i lokalne drogi.

FAQ – Gravel Kaszuby i okolice Bytowa

Czy Kaszuby są dobrym miejscem na wyjazd gravelowy?

Tak. Region oferuje bardzo dużą liczbę lokalnych dróg, szutrów i dróg leśnych, które pozwalają tworzyć długie i urozmaicone trasy gravelowe.

Ile kilometrów przejechaliście podczas wyjazdu?

Podczas trzech głównych dni jazdy przejechaliśmy 288 kilometrów – odpowiednio 61 km, 120 km i 107 km.

Gdzie znajdowała się baza wyjazdu?

Bazą była okolica Bytowa.

Jakie miejscowości znalazły się na trasach?

Podczas wyjazdu przejeżdżaliśmy między innymi przez Ciemno, Tuchomie, Piaszno, Masłowice, Witanowo, Łubno, Modrzejewo, Bytów, Żukówko, Skotawsko, Przylaski, Kłodno, Grabowo, Rekowo, Zapceń, Laskę, Drzewicz i Swornegacie.

Czy trasy były w 100% szutrowe?

Nie. Nasze trasy gravelowe łączą różne rodzaje nawierzchni. Asfalt, szuter i drogi leśne pozwalają stworzyć ciekawszą i bardziej urozmaiconą trasę.

Czy wyjazd gravelowy na Kaszuby jest dla początkujących?

To zależy od konkretnej trasy. Pierwszy dzień naszego wyjazdu miał 61 km i był trasą wprowadzającą. Kolejne dni miały już 120 i 107 km, dlatego poziom trudności można dostosować przede wszystkim poprzez dobór dystansu i konkretnej trasy.

Czy podczas wyjazdu można było zobaczyć Swornegacie?

Tak. Swornegacie były głównym punktem trzeciej trasy, która liczyła 107 kilometrów i prowadziła między innymi przez Rekowo, Zapceń, Laskę i Drzewicz.

Czy Kaszuby nadają się na kilkudniowy wyjazd rowerowy?

Zdecydowanie tak. Duża liczba dróg i możliwość tworzenia tras o różnej długości sprawiają, że można zaplanować tutaj kilka kolejnych dni jazdy bez konieczności powtarzania tych samych odcinków.

Chcesz odkryć Kaszuby z roweru?

Jeżeli masz ochotę zobaczyć Kaszuby z perspektywy gravela, sprawdź nasze aktualne wyjazdy kolarskie na stronie Bartas Cycling Camp. Organizujemy wyjazdy nastawione na jazdę, odkrywanie nowych miejsc i wspólne spędzenie czasu na rowerze.

Nie są to obozy treningowe. To wyjazdy dla osób, które po prostu lubią jeździć na rowerze i chcą poznać nowe trasy. Chcesz pojechać z nami na Costa Blanca?

Aktualne terminy i dostępne wyjazdy znajdziesz na:

www.cyclingcamp.pl

Możesz również skontaktować się z nami:

+48 607 433 341
biuro@cyclingcamp.pl
Messenger / WhatsApp

Do zobaczenia na trasie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry