Vuelta España 2026 – kolarska przygoda w Adsubii w okolicach Calpe

Wyjazd kolarski na Vuelta Espana

Vuelta España, Costa Blanca, Calpe, Adsubia, wymagające podjazdy i drogi, na których można przejechać dziesiątki kilometrów praktycznie bez samochodów. Tak wyglądał nasz kolejny kolarski wyjazd do Hiszpanii, podczas którego połączyliśmy jazdę po dobrze znanych trasach Costa Blanca z kibicowaniem La Vuelta España.

Tym razem naszą bazą była Adsubia, niewielka miejscowość położona w górach, niedaleko Calpe. To właśnie tutaj rozpoczęliśmy sześć dni kolarskiej przygody, podczas których nie zabrakło wymagających podjazdów, pięknych widoków, lokalnych kawiarni, dobrego jedzenia i oczywiście emocji związanych z jednym z najważniejszych wyścigów kolarskich na świecie.

Wyjazd był wyjątkowy również dlatego, że mogliśmy zobaczyć 9. etap La Vuelta España 2026 z perspektywy jednego z najtrudniejszych podjazdów na trasie – El Miserat.

A pomiędzy kibicowaniem? Była jazda. Dużo jazdy.

Vuelta España i Costa Blanca – idealne połączenie

Costa Blanca od lat jest jednym z najpopularniejszych regionów Europy wśród kolarzy. Calpe jest dobrze znane i w sezonie można spotkać tutaj zawodowych kolarzy praktycznie na każdej większej drodze.

My jednak po raz kolejny przekonaliśmy się, że najciekawsze kolarskie drogi znajdują się często kilka, kilkanaście kilometrów od najbardziej popularnych miejscowości.

Adsubia okazała się świetną bazą do eksplorowania północnej części Costa Blanca. Stąd można szybko dostać się zarówno na znane podjazdy, jak i na zdecydowanie mniej uczęszczane drogi prowadzące przez góry.

To właśnie tutaj zaczyna się Costa Blanca, którą lubimy najbardziej.

Małe miejscowości, kręte drogi, długie podjazdy, spektakularne widoki i przede wszystkim znacznie mniejszy ruch samochodowy.

Dzień 1 – Vall d’Ebo i odkrywanie północnej Costa Blanca

Pierwszy dzień naszego Vuelta España Camp był połączeniem dobrze znanego z naszych wyjazdów do Calpe Vall d’Ebo z odkrywaniem północno-wschodniej części regionu.

Po pierwszych kilometrach szybko przypomnieliśmy sobie, dlaczego tak chętnie wracamy na Costa Blanca. Piękne widoki i puste drogi to jedne z największych zalet tej części Hiszpanii.

Vall d’Ebo jest jednym z tych podjazdów, które dobrze pokazują charakter tutejszego kolarstwa. Nie chodzi wyłącznie o samą wspinaczkę. Równie ważne są drogi prowadzące przez góry, krajobraz i możliwość przejechania długiego odcinka bez ciągłego mijania samochodów.

Pierwszy dzień miał być przede wszystkim wprowadzeniem do wyjazdu. Kilometry pozwoliły rozruszać nogi, poznać okolicę i przygotować się na kolejne dni. A tych zdecydowanie nie można było nazwać spokojnymi.

Dzień 2 – El Miserat i La Vuelta España

Drugi dzień był najważniejszym punktem całego wyjazdu. To właśnie tego dnia odbywał się 9. etap La Vuelta España, a my mieliśmy zobaczyć zawodników na jednym z najtrudniejszych podjazdów całego etapu. Pierwotnie plan był oczywisty – zobaczyć kolejny niesamowity występ Tadeja Pogačara.

Niestety wyścig potoczył się inaczej. Po wypadku na 8. etapie Pogačar musiał wycofać się z rywalizacji.

Od tego momentu Vuelta rozpoczęła się dla pozostałych kolarzy praktycznie na nowo.

El Miserat – prawdziwy kolarski killer

Zanim jednak rozpoczęło się kibicowanie, sami postanowiliśmy sprawdzić, z czym będą musieli zmierzyć się zawodnicy. Rano ruszyliśmy na El Miserat. To nie jest podjazd, który można potraktować jako zwykłą rozgrzewkę.

El Miserat:

  • długość: 6,2 km
  • średnie nachylenie: 10,7%
  • przewyższenie: 667 m

Przy takich parametrach można już mówić o prawdziwym kolarskim killerze. Podjazd pozwolił nam poczuć to, co kilka godzin później mieli przeżywać zawodnicy La Vuelta España. Po zdobyciu szczytu zjechaliśmy do naszej bazy, przygotowaliśmy się i pieszo ruszyliśmy ponownie w kierunku Miserat. Tym razem już nie po to, żeby jechać.

La Vuelta z perspektywy kibica

Stojąc przy trasie, kilka metrów od zawodników, można zupełnie inaczej poczuć skalę tego wyścigu. Kilka godzin wcześniej sami jechaliśmy tym podjazdem, a później oglądaliśmy, jak pokonują go zawodnicy walczący o zwycięstwo w jednym z najważniejszych wyścigów kolarskich sezonu. Był to zdecydowanie jeden z najbardziej emocjonujących dni całego wyjazdu.

Dzień 3 – trzy klasyki Costa Blanca

Po emocjach związanych z kibicowaniem na La Vuelta España przyszedł czas na kolejne klasyki regionu. Dzień rozpoczęliśmy tradycyjnie – od kawy w kultowej Costa Blanca Caffe. Potem kierunek Benissa.

Bernia

Pierwszym wyzwaniem była wspinaczka na Bernię. To jeden z tych podjazdów, które idealnie pasują do charakteru naszych wyjazdów. Nie chodzi tylko o nachylenie i przewyższenie, ale również o drogę, krajobraz i atmosferę całego przejazdu. Po zdobyciu Bernii ruszyliśmy dalej w kierunku Xaló, gdzie zrobiliśmy dłuższą przerwę.

Coll de Rates

Kolejnym punktem był oczywiście Coll de Rates. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych podjazdów Costa Blanca i miejsce, którego podczas kolarskiego wyjazdu w tym regionie po prostu nie można pominąć. Ale tego dnia nie zakończyliśmy na jednym podjeździe.

Rates 2.0

Na deser zostawiliśmy sobie Rates 2.0 – zdecydowanie bardziej wymagającą wersję wspinaczki. Trzy podjazdy jednego dnia. Bernia → Coll de Rates → Rates 2.0. Trzeci dzień wyjazdu zdecydowanie zasłużył więc na miano dnia kolarskich klasyków.

Dzień 4 – Granadella i trochę odpoczynku

Po trzech mocnych dniach przyszła pora na nieco spokojniejszą jazdę. Tym razem trasa prowadziła w stronę jednej z najpiękniejszych plaż regionu – Playa de la Granadella. Nie każdy dzień podczas naszego wyjazdu musi oznaczać walkę z kolejnym 10-procentowym podjazdem.

Ten dzień miał inny cel.

Spokojna jazda, widoki, dobry posiłek i regeneracja.

Zatrzymaliśmy się w lokalnej restauracji przy plaży, gdzie był czas na jedzenie i kawę. Takie dni są równie ważne jak te, podczas których zdobywamy kolejne podjazdy. Bo kolarski wyjazd na Costa Blanca to nie tylko liczby w Garminie. To również Hiszpania, lokalne jedzenie, kawa, widoki i czas spędzony razem.

Dzień 5 – Vall de Laguar, Tollos i Gallinera

Piąty dzień ponownie przyniósł wymagającą trasę. Tym razem kierunek Vall de Laguar.

Vall de Laguar

Początek podjazdu jest stosunkowo spokojny. Nachylenie dość równo prowadzi jednak w górę, a od połowy wspinaczka zaczyna robić się zdecydowanie bardziej wymagająca. To właśnie na takich podjazdach Costa Blanca pokazuje swoje najlepsze oblicze.

Na zakończenie dnia czekał nas długi zjazd z Gallinery. Ponad 20 kilometrów praktycznie cały czas w dół to idealne zakończenie kolejnego mocnego dnia. 22 km zjazdu i powrót do Adsubii.

Pięć dni za nami.

Dzień 6 – finał Vuelta España Camp

Ostatni dzień wyjazdu zawsze ma trochę inny charakter. Z jednej strony chciałoby się jeszcze przejechać kolejne kilometry. Z drugiej – nogi zaczynają już przypominać, że za nami kilka dni jazdy po górach Costa Blanca. Nasza ostatnia pętla prowadziła bocznymi drogami w kierunku Oliva, skąd ruszyliśmy dalej do Villalonga.

Puerto La Llacuna

To właśnie z Villalonga rozpoczęliśmy ostatnią większą wspinaczkę wyjazdu – Puerto La Llacuna.

Po zdobyciu podjazdu przyszedł czas na dłuższą przerwę i posiłek.

A potem? Ostatni zjazd.

Długi i piękny zjazd z Gallinery w kierunku Adsubii. Właśnie w ten sposób zakończyliśmy sześć dni kolarskiej przygody na Costa Blanca.

Costa Blanca poza Calpe – tutaj zaczyna się prawdziwa kolarska przygoda

Calpe jest jednym z najbardziej znanych kolarskich miejsc w Hiszpanii. I słusznie. W sezonie kolarskim można tutaj spotkać zawodowych kolarzy, grupy amatorów i ludzi z całej Europy, którzy przyjeżdżają na Costa Blanca właśnie po to, żeby jeździć na rowerze.

Ale podczas tego wyjazdu po raz kolejny przekonaliśmy się, że warto wyjechać kilka kilometrów poza najbardziej popularne trasy. Adsubia, Vall d’Ebo, Vall de Laguar, Tollos, Gallinera, Bernia czy Rates pokazują zupełnie inne oblicze regionu.

Mniej samochodów, więcej kolarstwa

To właśnie mniejszy ruch samochodowy jest jedną z największych zalet tych tras.

Można przejechać dziesiątki kilometrów, mijając niewiele samochodów.

Można spokojnie zatrzymać się na kawę.

Można podjechać kolejny podjazd.

Można zjechać boczną drogą i po kilkunastu minutach znaleźć się w miejscu, którego wcześniej nawet nie planowaliśmy odwiedzić.

Vuelta España Camp – nie tylko jazd

Każdy nasz wyjazd to przede wszystkim kolarstwo i świetna atmosfera. Podczas sześciu dni mieliśmy wszystko, czego można oczekiwać od kolarskiego wyjazdu na Costa Blanca:

  • długie zjazdy,
  • spokojniejsze dni,
  • lokalne restauracje,
  • kawę po jeździe,
  • piękne widoki,
  • kibicowanie La Vuelta España,
  • małe hiszpańskie miejscowości,
  • praktycznie puste drogi,
  • a przede wszystkim świetną ekipę.

Wieczorami zostawał jeszcze czas na długie rozmowy i wspólne podsumowanie kolejnego dnia.

I chyba właśnie te momenty najlepiej pokazują, czym są nasze wyjazdy.

Nie są obozami treningowymi.

To wyjazdy kolarskie nastawione na jazdę – mniej lub bardziej wymagającą – poznawanie nowych miejsc i spędzenie kilku dni w gronie osób, które po prostu kochają kolarstwo.

Czy warto pojechać na Costa Blanca poza Calpe?

Zdecydowanie warto również spojrzeć na Costa Blanca z innej perspektywy. Nie ograniczać się wyłącznie do najbardziej znanych tras. Calpe może być świetną bazą, ale góry znajdujące się kilka kilometrów dalej oferują zupełnie inne możliwości.

Adsubia i okolice pozwalają połączyć znane podjazdy z mniej oczywistymi drogami, na których można jechać praktycznie bez ruchu samochodowego

A jeśli do tego dochodzi możliwość oglądania La Vuelta España na żywo, otrzymujemy wyjazd, który trudno pomylić z klasycznym urlopem rowerowym.

Vuelta España Camp – podsumowanie

Sześć dni.

Mnóstwo kilometrów.

Dziesiątki podjazdów.

El Miserat, Vall d’Ebo, Bernia, Coll de Rates, Rates 2.0, Vall de Laguar, Puerto La Llacuna i Gallinera.

Do tego La Vuelta España oglądana z jednego z najtrudniejszych podjazdów 9. etapu. Były mocne dni, był spokojniejszy dzień na Granadellę, były kawy, posiłki, długie rozmowy i przede wszystkim wspólna jazda. I właśnie dlatego kolejny raz możemy powiedzieć:

Costa Blanca zdecydowanie ma jeszcze wiele do odkrycia.

Calpe w sezonie kolarskim ma swój wyjątkowy klimat, ale wystarczy wyjechać kilka kilometrów dalej, żeby znaleźć drogi, na których kolarstwo wygląda zupełnie inaczej.

Mniej ruchu. Więcej gór. Więcej widoków. Więcej kolarstwa.

FAQ – Vuelta España Camp i Costa Blanca

Gdzie odbywał się wyjazd Vuelta España Camp?

Bazą naszego wyjazdu była Adsubia, położona w górach Costa Blanca, niedaleko Calpe. Lokalizacja pozwala na łatwy dostęp zarówno do znanych podjazdów, jak i mniej uczęszczanych dróg północnej części regionu.

Czy podczas wyjazdu można było zobaczyć La Vuelta España na żywo?

Tak. Jednym z najważniejszych punktów programu było kibicowanie podczas 9. etapu La Vuelta España. Zawodników oglądaliśmy na wymagającym podjeździe El Miserat.

Jak trudny jest El Miserat?

To jeden z najbardziej wymagających podjazdów Costa Blanca. Ma około 6,2 km długości, średnie nachylenie 10,7% i około 667 metrów przewyższenia.

Czy wyjazd jest przeznaczony wyłącznie dla bardzo mocnych kolarzy?

Nie. Nasze wyjazdy mają różny poziom trudności i zawsze można dopasować tempo oraz wariant trasy do możliwości grupy. Nie są to obozy treningowe. Są to wyjazdy kolarskie, podczas których najważniejsza jest wspólna jazda i odkrywanie regionu.

Czy Costa Blanca nadaje się na wyjazd szosowy?

Tak. Region oferuje bardzo dużą liczbę podjazdów, dobre drogi, łagodny klimat i wiele tras o różnym poziomie trudności. Szczególnie interesująca jest górska część regionu oddalona od najbardziej popularnych miejscowości.

Jakie podjazdy można znaleźć w okolicach Calpe?

W regionie znajduje się wiele znanych kolarskich podjazdów. Podczas naszego wyjazdu pojawiły się między innymi Coll de Rates, Bernia, Rates 2.0, Vall d’Ebo, Vall de Laguar, Gallinera, El Miserat i Puerto La Llacuna.

Czy warto wybrać Adsubię zamiast Calpe jako bazę?

Adsubia daje możliwość poznania spokojniejszej, górskiej części Costa Blanca. Jest szczególnie interesująca dla osób, które chcą połączyć znane podjazdy z mniej uczęszczanymi drogami i mniejszym ruchem samochodowym.

Czy podczas wyjazdu jest czas na odpoczynek?

Tak. Plan wyjazdu nie składa się wyłącznie z wymagających tras. Podczas naszego wyjazdu znalazł się również spokojniejszy dzień z przejazdem do Playa de la Granadella, posiłkiem i kawą przy plaży.

Chcesz pojechać z nami na Costa Blanca?

Jeżeli spodobała Ci się Costa Blanca w naszym wydaniu, zapraszamy na kolejne wyjazdy kolarskie organizowane przez Bartas Cycling Camp.

Aktualne terminy i dostępne wyjazdy znajdziesz na:

www.cyclingcamp.pl

Możesz również skontaktować się z nami:

+48 607 433 341
biuro@cyclingcamp.pl
Messenger / WhatsApp

Do zobaczenia na trasie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry